Autor “Pentaklu Wężoustych” i “Deponentu Założycieli” staje w obronie J.K. Rowling!

Trzeba otwarcie przyznać, że J.K. Rowling nie ma ostatnio zbyt dobrej prasy. Jej aktywność na Tweeterze stała się początkiem afery przez którą wielu fanów Harry’ego Pottera odwraca się od pisarki, a ostatnio dwa największe fanowskie serwisy potterowe MuggleNet i The Leaky Cauldron postanowiły bojkotować autorkę. Wszystko przez to, że rzekomo skrytykowała ona osoby transseksualne, dając wyraz swojej nietolerancji. Tylko, czy aby faktycznie tak było? Postanowiłem wziąć J.K. Rowling w obronę.

 

Rowling a media społecznościowe

Za czasów powstawania serii Harry Potter próżno było szukać J.K. Rowling w mediach społecznościowych. Wypowiadała się rzadko, a jej sporadyczne wypowiedzi były traktowane jak prawdziwe smaczki i ciekawostki na temat serii, którą tworzyła. Dziś, niemal trzynaście lat od premiery ostatniego tomu sagi Harry Potter sytuacja jest zgoła inna. J.K. Rowling dużo i chętnie wypowiada się w mediach społecznościowych i często na tematy niezwiązane z jej twórczością. Niestety przez swoje niezbyt przemyślane wypowiedzi zniechęca do siebie wiele osób, w tym także fanów Harry’ego Pottera.

 

Czarnoskóra Hermiona

Każdy z Was pewnie pamięta niefortunną wypowiedź Rowling na temat koloru skóry Hermiony. Kiedy rozgorzała dyskusja po tym, gdy w sztuce “Przeklęte dziecko” obsadzono czarnoskórą aktorkę, Jo napisała, że przecież w powieściach nigdy nie było napisane jaki kolor skóry ma Hermiona. Nie dość, że nie jest to prawda, to dodatkowo taka wypowiedź oburzyła fanów, którzy uznali, że autorka ma ich za totalnych debili. Osobiście uważam, że nie taki był zamysł autorki. Myślę, że chodziło jej tylko o to, że nie ma tak naprawdę żadnego znaczenia jakiego koloru skóry jest Hermiona. Sztuka to sztuka. Rządzi się własnymi prawami. Nie ma żadnych przeszkód, żeby rolę mądrej i inteligentnej czarownicy, która przyjaźni się z Harrym Potterem zagrała czarnoskóra aktorka. W końcu w sztuce ważne jest to, aby dana aktorka wykazała się odpowiednimi umiejętnościami aktorskimi. Szkoda tylko, że J.K. Rowling tak tego nie ujęła i tweetuje w bardzo nieprzemyślany sposób, nie zastanawiając się nad tym, jak jej słowa mogą zostać odebrane.

 

“Przeklęte dziecko”. Przeklęta przez fanów sztuka

Wielu fanów oburzyła sytuacja z wmawianiem im, że Hermiona była czarnoskóra w powieści, tylko autorka o tym nie wspomniała. Osoby te dołączyły później do szerokiego grona fanów Harry’ego Pottera, których kompletnie rozczarował scenariusz sztuki “Harry Potter i przeklęte dziecko”. Był pełen absurdalnych sytuacji, sprzeczności z książkową serią i kompletnie przeczył prawidłom podróży w czasie ukazanym w powieści “Harry Potter i więzień Azkabanu”. Co gorsza, sztukę napisało dwóch panów – Jack Thorne oraz John Tiffany, którzy najwidoczniej w ogóle nie znali serii Harry Potter. Mimo, że bazowali na luźnych pomysłach samej Jo, to co stworzyli fabularnie było na poziomie najgorszych fan ficków. Wielu fanów z pewnością wymyśliło by dużo lepszą historię do scenariusza sztuki i byłaby pewnie ona całkowicie zgodna z kanonem. A no właśnie, kanon. I tutaj znowu Rowling się nie popisała.

 

“Przeklęte dziecko” kanoniczne według Rowling

Kiedy fani masowo zaczęli bojkotować sztukę “Harry Potter i przeklęte dziecko”, zapewniając, że nigdy nie uznają tej historii za kanoniczną, J.K. Rowling znowu zaczęła tweetować. Niestety. Zapewniła wszystkich, że jest autorką historii zaprezentowanej w sztuce i co gorsza historia ta wchodzi do kanonu Harry’ego Pottera. Co to oznacza? Według J.K. Rowling “Przeklęte dziecko” to oficjalna kontynuacja przygód Harry’ego Pottera. W ten sposób autorka wrzuciła do jednego wora powieści i scenariusz beznadziejnej, moim zdaniem, sztuki. To tak jakby uznać, że filmowe wersje przygód Harry’ego Pottera są kanoniczne i należy je traktować na równi z powieściami. Wówczas powstało by wiele absurdów, sprzeczności i wzajemnie się wykluczających sytuacji. Prosty przykład: w powieści Harry odkłada Czarną Różdżkę do grobowca Dumbledore’a, w filmie przełamuje ją na pół i wyrzuca. Jeśli więc filmy i powieści byłyby na równi kanoniczne, to którą wersję wydarzeń mamy uznać za realną? Wrzucanie do jednego wora powieści z serii Harry Potter i wszelkich tworów potterowskich innego rodzaju to wielkie nieporozumienie i droga donikąd. Bardzo boli mnie, że J.K. Rowling zdecydowała się podążać tą ścieżką. Dużo rozsądniej z jej strony byłoby gdyby stwierdziła, że owszem historia ze sztuki “Przeklęte dziecko” była jej pomysłem, ale nie należy jej traktować jako kolejnego tomu Harry’ego Pottera, tylko taką sceniczną wariację na temat. Niestety w tweetach Jo brakuje rozsądku.

 

Kanon Harry’ego Pottera według fanów

Wielu fanów bojkotuje więc sztukę i mówiąc brzydko, olewa zdanie J.K. Rowling na temat jej kanoniczności. Ja osobiście również należę do tej grupy. Autorka dawno straciła już moje zaufanie i patrząc na to, co robi z uniwersum Harry’ego Pottera, przestałem liczyć się z jej zdaniem. Dla mnie kanonem są powieści Harry Potter i tzw. potterowskie podręczniki hogwardzkie, oraz informacje na temat serii, które J.K. Rowling publikowała jako ciekawostki we wczesnej wersji pottermore. Wszystko inne co powstaje traktuje jako taką wariacje na temat, które powstają tylko dla nabicia kasy. Mam duży problem z filmową serią “Fantastyczne zwierzęta”, bo ciężko traktować mi je na równi z książkami Harry Potter. Uważam, że J.K. Rowling jako szanująca się autorka powinna najpierw napisać powieści z Newtem Skamanderem w roli głównej, a dopiero na ich podstawie powinny powstawać filmy. Niestety tak się nie stało, a poczynania Rowling z uniwersum które stworzyła nie podoba się wielu fanom Harry’ego Pottera z całego świata.

 

Rowling i “ludzie, którzy miesiączkują”

Czarę goryczy J.K. Rowling przelała kilka tygodni temu, kiedy opublikowała kolejny tweet. Dotyczył on artykułu na temat wspierania w okresie pandemii “osób, które miesiączkują”. Takie określenie nie spodobało się pisarce. “Ludzi, którzy miesiączkują? Jestem przekonana, że niegdyś istniała nazwa dla takich osób. Czy ktoś mi ją podpowie?” – pytała ironicznie Rowling, wywołując oburzenie transseksualnych kobiet i wszystkich, którzy je wspierają. J.K. Rowling okrzyknięto osobą nietolerancyjną, transfobiczną. W sprawie głos zabrali nawet aktorzy z filmowych wersji przygód Harry Pottera, którzy skrytykowali Jo, stając po stronie kobiet transseksualnych. Burza która narosła wokół tej sytuacji odbiła się także na ekipie, która pracuje nad nową grą opartą na uniwersum Pottera. Wielu jej członków nie spodobały się słowa Rowling i zaczęli protestować. Czy jednak wszyscy Ci ludzie mają rację? Czy J.K. Rowling faktycznie skrytykowała osoby transseksualne? Oczywiście, że nie.

 

Prawdziwe intencje Rowling

Wystarczy na spokojnie i bez zbędnych emocji przeanalizować jej słowa. Nie są one bowiem w żaden sposób wymierzone w kobiety transseksualne. Rowling zwraca jedynie uwagę na fakt, że “osoby, które miesiączkują” to po prostu kobiety. To nie oznacza, że kobiety transseksualne nie są kobietami. To oznacza, że każda “osoba, która miesiączkuje” jest kobietą, ale nie każda kobieta musi miesiączkować. J.K. Rowling tą wypowiedzią nie odebrała nikomu prawa do bycia kobietą. Zwróciła tylko uwagę na problem zbytniej ostrożności i przesadnej poprawności w określaniu pewnej grupy osób. Myślę, że środowiska osób transseksualnych zareagowały na tą sytuację przesadnie, źle interpretując intencje J.K. Rowling. Jestem przekonany, że osoba, która wymyśliła i opisała przygody Harry’ego Pottera, pełne tolerancji, przyjaźni, miłości, wsparcia i troski o innych nigdy nie potępiłaby żadnej grupy społecznej. Saga Harry Potter uczy nas wagi przyjaźni i miłości, podkreśla, które wartości są ważne w życiu i wśród tych wartości nie ma nietolerancji. Dlatego jestem przekonany, że J.K. Rowling tak naprawdę została źle zrozumiana, a nagonka na jej osobę, która po tych słowach wybuchła, wymknęła się spod kontroli.

 

Urlop od mediów społecznościowych?

Obserwuję poczynania Rowling od wielu lat. Wiele rzeczy mi się nie podoba (m.in. te o których wspomniałem w tym artykule), ale nie zgadzam się z tą całą nagonką na jej osobę. Dla mnie Rowling zawsze będzie matką Harry’ego Pottera. Dała światu historię, która zafascynowała miliony i wychowa całe pokolenia. Z tego właśnie powodu należy jej się szacunek i odrobina zrozumienia. Nie oceniajmy jej zbyt pochopnie, tylko starajmy się znaleźć wyjaśnienie dla słów, które publikuje. Z drugiej strony zgadzam się z opiniom wielu fanów sagi, że autorce przydałby się bardzo długi urlop od mediów społecznościowych. Być może znalazłaby wtedy czas, żeby napisać prawdziwą, powieściową kontynuację przygód “Harry’ego Pottera”, lub inną powieść osadzoną w tym uniwersum.

Marcin Dęga
potterhead

4.8 4 votes
Ranking artykułów
MGande

MGande

Autor wszystkich powieści i opowiadań opublikowanych na łamach tego serwisu oraz wieloletni potterhead :)
Subscribe
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments